Nekrologi

 
 

[Powrót do strony
głównej Nekrologów
]

Ksiądz Antoni Serwatka
(1914 - 2000)


         Ksiądz Proboszcz Antoni Serwatka urodził się 5 września 1914 roku w Żytowiecku, powiat Gostyń, woj. poznańskie. Rodzice Franciszek i Agnieszka z d. Konura byli osobami głęboko wierzącymi, wychowali dziesięcioro dzieci, prowadzili gospodarstwo rolne. 29 czerwca 1926 r. w rodzinnej parafii przystąpił do I Komunii św., a sakrament bierzmowania z rąk Ks. Biskupa Walentego Dymka przyjął w Gostyniu 20 lipca 1929 r. Po ukończeniu szkoły powszechnej wstąpił do Kolegium Ojców Oblatów w Lubińcu, gdzie w roku 1934 zdał maturę przed Prywatną Komisją Egzaminacyjną. Następnie udał się do nowicjatu Ojców Oblatów w Markowicach, a w roku 1935 na studia filozofii do klasztoru w Krobi. Po ukończeniu studiów filozoficznych 25 sierpnia 1937 r. opuścił Klasztor Ojców Oblatów i udał się na Śląsk do Chorzowa.
         Z powodu trudnych warunków materialnych przez jeden rok przyjął pracę biurową przy Polskich Kopalniach Skarbowych w Chorzowie, aby zapracować na dalsze studia. Tam wstąpił do Sodalicji Mariańskiej.
         Z początkiem roku szkolnego 1938/39 zgłosił się jako słuchacz nadzwyczajny na Wydział Teologiczny Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. W Krakowie uznano jego studia filozoficzne ukończone w Seminarium Duchownym Ojców Oblatów w Krobi i przyjęto go na drugi rok Wydziału Teologicznego, który zakończył pomyślnie zdając wszystkie egzaminy i uzyskał prawa studenta zwyczajnego. Będąc studentem w Krakowie utrzymywał kontakt z alumnami Śląskiego Seminarium. Zgłosił się do Śląskiego Seminarium, do którego został przyjęty. Wojna polsko-niemiecka przeszkodziła kontynuowanie studiów w Seminarium Duchownym.
         Z początkiem września 1939 r. przyjmuje nadal pracę biurową przy dawniejszych Polskich Kopalniach Skarbowych w Chorzowie, gdzie pracuje do 15kwietnia 1940 r.  Nie mógł tu dłużej pracować jako Polak pochodzący z województwa poznańskiego. Dlatego 4lipca 1940  r. wraca do rodziców do Żytowiecka i pomaga im w prowadzeniu gospodarstwa. Pomaga też Proboszczowi w Domachowie, Ks. Bodzianowskiemu w katechizacji dzieci. Dnia 24czerwca 1942  r. władza niemiecka wywłaszczyła rodziców z gospodarstwa. Podczas okupacji pracował w zawodzie świeckim jako księgowy w Gostyniu, w firmie „Rolnik". Cały czas niewoli spędził pod opiekę Ks. Prob. Bronisława Siczyńskiego w Gostyniu pomagając w Biurze Parafialnym i w niedziele w kościele w Domachowie, gdzie Polacy mogli uczestniczyć we Mszy św.
         Po zakończeniu wojny 21 marca 1945 r. prosi o przyjęcie do Seminarium w Poznaniu. Ks. Prob. Bronisław Siczyński proboszcz w Gostyniu wystawia mu testimonium: „Od roku 1940 przebywał częściowo u rodziców i pod moją opieką. Pracował w zawodzie świeckim, jednak nie zapomniał o życiu duchowym i wiernie spełniał swe obowiązki i praktyki religijne, które są udziałem alumnów. Jest pełnowartościowym człowiekiem i odpowiednim kandydatem na kapłana, jakich pragnie mieć Kościół. Tej sprawie chce tylko służyć. Z moralną odpowiedzialnością polecam go". Do seminarium zostaje przyjęty na IV rok studiów. Wkrótce otrzymuje tonsurę i 4 święcenia niższe. W marcu 1946 r. przyjmuje święcenia subdiakonatu, a w kwietniu 1946 r. święcenia diakonatu. Dnia 2 czerwca 1946 r. w Bazylice Prymasowskiej w Gnieźnie z rąk Księdza Arcybiskupa Walentego Dymka otrzymuje święcenia kapłańskie. 4 czerwca w rodzinnej parafii w Żytowiecku odprawia Mszę św. prymicyjną. (Wspominam Jego prymicje z radością, bo jako chłopiec 10-letni z całą szkołą braliśmy w nich udział.)
         Już 15 czerwca 1946 r. zostaje powołany na wikariat przy kościele parafialnym w Trębaczowie, dek. braliński (dzisiaj diecezja kaliska). Tu pracuje do 31 sierpnia 1948 r. Z dniem 1 września 1948 r. zostaje przeniesiony na wikariat do Mosiny. Ksiądz Proboszcz parafii Trębaczów i dziekan dekanatu bralińskieego wystawiają mu opinię: „Ks. A. Serwatka jako wikariusz w Trębaczowie pojmował swe obowiązki kapłańskie sumiennie. Odznacza się punktualnością. Jest dobrym spowiednikiem. Kazania przygotowuje sumiennie. Przy reorganizacji parafii domasłowskiej miałem w nim wielką pomoc".
         Po święceniach kapłańskich w roku 1961 przez dwa miesiące byłem wikariuszem zastępczo w Mosinie. Wtedy Ks. Dziekan Roman Hildebrant mile wspominał pracę Ks.A.  Serwatki w Mosinie, przede wszystkim jego kazania o Najświętszym Sercu Pana Jezusa i pomoc przy odbudowie kościoła parafialnego.
         Od 1 października 1949 r. do 31 lipca 1951 r. jest wikariuszem w Farze Kościańskiej. Opuszczając tę parafię Ksiądz Dziekan Tomasz Sworowski wystawił mu opinię: „Zaskarbił sobie przez swoją osobistą pobożność jako kapłan i gorliwą pracę w kościele dla dobra dusz, uznanie i poważanie. Był kapłanem wg. Serca Bożego, nigdy niestrudzony, zawsze chętny do usług wiernych, z wielkim zamiłowaniem ukochał konfesjonał i ambonę".
         Z dniem 1 sierpnia 1951 r. zostaje powołany na wikariat przy kościele parafialnym w Lesznie. W Lesznie pracuje tylko kilka miesięcy, bo z dniem 1 grudnia 1951 r. Władza Duchowna powierza mu administrację kościoła parafialnego w Łękach Wielkich w dekanacie grodziskim. Z dniem 1 lipca 1952 r. otrzymuje tymczasową administrację kościoła parafialnego w Konojadzie w dekanacie grodziskim. Będąc administratorem w Łękach Wielkich dnia 25 i 26 listopada 1954 r. składa egzamin proboszczowski. Dziekan kościański z tej okazji wystawił mu opinię: „Kapłan to niestrudzony, gorliwy i zawsze chętny do pomocy; z wielkim zamiłowaniem kocha konfesjonał i ambonę".
         Z dniem 1 marca 1965 r. obejmuje w zarząd kościół parafialny oraz beneficjum w Rostarzewie w dekanacie zbąszyńskim (dzisiaj dekanat wolsztyński). Wkrótce po objęciu parafii pogorszeniu ulega jego stan zdrowia i lekarz zaleca trzytygodniową kurację wyjazd w okolice Krynica-Zakopane. Otrzymuje urlop zdrowotny od 7 do 30 czerwca 1965 r. Kilka tygodni po powrocie powiadamia Kurię, że „zdrowotnie czuje się coraz gorzej i z racji warunków, które panują w parafii prosi o zmianę placówki". Władza Duchowna uwzględnia jego prośbę o zmianę parafii. Z dniem 16 sierpnia 1966 r. otrzymuje w zarząd kościół parafialny pw. św. Mikołaja oraz beneficjum w Dubinie w dekanacie jutrosińskim. Tu przeżywa srebrny jubileusz kapłaństwa. Gdy zmieniły się warunki polityczne w naszym kraju będąc proboszczem w Dubinie bierze udział w pielgrzymce do Francji, Rzymu i Ziemi Świętej. W Dubinie pełnił obowiązki proboszcza przez 25 lat, do przejścia w stan spoczynku do 30 sierpnia 1991 r.
         Po przejściu na emeryturę najpierw mieszka u siostrzenicy w Poznaniu, a potem do śmierci w Domu Księży Emerytów w Poznaniu. Będąc już na emeryturze doczekał złotego jubileuszu kapłaństwa. Jubileusz ten przeżywa w Dubinie wśród tych, dla których pracował 25 lat. Ubolewał, że z powodu choroby nie mógł pojechać do Rzymu, aby razem z Ojcem Świętym dziękować za dar kapłaństwa dnia 1 listopada 1996 roku.
         Zmarł 6 września 2000 r. w 86 roku życia i 54 roku kapłaństwa. Został pochowany w Dubinie na cmentarzu przy kościele na Borku. Trumnę ze zwłokami śp. Księdza Antoniego Serwatki w piątek 8 września br. przeniesiono do kościoła parafialnego, gdzie kapłani dekanatu pod przewodnictwem Ks. Kan. Stanisława Matuszczaka dziekana jutrosińskiego koncelebrowali Mszę św. Kazanie wygłosił Ks. Prob. Bernard Twardowski. Następnego dnia w sobotę 9 września br. Mszę św. pogrzebową koncelebrowaną odprawił Ksiądz Biskup Grzegorz Balcerek. Kazanie wygłosił Ks. Prob. Jan Ratajczak z Bojanowa. Nad grobem na cmentarzu słowa pożegnania wypowiedział Ks. Biskup, a dziekan dekanatu jutrosińskiego, Ks. Kan. Stanisław Matuszczak podziękował wszystkim za udział i przygotowanie uroczystości pogrzebowych.
         Pragnę podkreślić dwie znamienne cechy kapłaństwa Księdza Antoniego Serwatki: ukochanie ambony i konfesjonału oraz nabożeństw do Matki Boskiej. Ukochanie ambony i konfesjonału podkreślają księża proboszczowie u których pracował jako wikariusz. Miłość do Matki Bożej, jak powiedziałem w kazaniu pogrzebowym wyniósł zapewne z domu rodzinnego. Jako chłopiec pamiętam, jak Jego ojciec w Żytowiecku przed Mszą św. z innymi ojcami śpiewał przed sumą Godzinki, odmawiał Różaniec w kościele, należał do Bractwa Matki Boskiej Bolesnej, które istniało w naszej parafii. To nabożeństwo pogłębił u Ojców Oblatów. Będąc proboszczem organizował pielgrzymki do miejsc kultu Matki Bożej. Ile razy odwiedzałem Go w Domu Księży Emerytów w Poznaniu, zawsze w ręce miał Różaniec.
         Śp. Ks. Antoni Serwatka odznaczał się wielką troską o każdą parafię, w której pracował. Umiłowanie porządku i czystości w otoczeniu było jego pasją. Dotyczyło to troski o kościół i probostwo, o szaty liturgiczne, naczynia liturgiczne oraz bieliznę kościelną. Najdłużej, bo 25 lat pracował w Dubinie. Największą radością, jaką tu przeżył było dokończenie wyposażenia kościoła parafialnego, dokonanie zmian wg. zaleceń soboru watykańskiego a nade wszystko dzień konsekracji kościoła, której dokonał Ks. Arcybiskup Metropolita Jerzy Stroba. Wielką jego „miłością” był kościół w Borku oraz cmentarz. Dlatego napisał w testamencie, aby tu złożono jego ciało.
         Zdrowie śp. Ks. Antoniego Serwatki nigdy nie było najlepsze. Może wpływ na to miały przeżycia wojenne. Wnet odezwały się niedomagania gardła, stąd częste wyjazdy w góry albo nad morze. Będąc w Rostarzewie nasiliły się kłopoty z sercem. Wielki kryzys przeżywa w Dubinie po operacji w Katowicach. Przez pewien okres nawet nie odprawiał Mszy św. Po przejściu na emeryturę mieszkając w Poznaniu prosi Ks. Arcybiskupa o zezwolenie na odprawianie Mszy św. w domu, a później otrzymuje zwolnienie z brewiarza w zamian na odmawianie 2 części Różańca św.

Ks. Jan Ratajczak


»powrót do poprzedniej strony«


» Strona główna Serwisu Informacyjnego «