Nekrologi

 

»powrót do poprzedniej strony«


 

Ksiądz Henryk Kaliszan
(1911-2001)

Ksiądz Kanonik Henryk Kaliszan urodzony 11 grudnia 1911 roku w Essen - Niemcy z ojca Józefata i matki Cecylii Jabłeckiej. W latach 1941-1945 - więzień Dachau. Zmarł 1 listopada 2001 roku. Tuż po północy, gdy rozpoczynała się Uroczystość Wszystkich Świętych, otrzymałem wiadomość, że ksiądz Henryk Kaliszan nie żyje. Dlatego w homilii pogrzebowej powiedziałem: "Uwielbiamy i błogosławimy Pana za dzień Twej śmierci, za tę wielką łaskę, że wyszli Ci na przeciw Wszyscy Święci, by wprowadzić do domu Ojca utrudzonego pielgrzyma, który miał nadzieję, który wierzył danej mu obietnicy..."

Obietnicę dał Pan, który go wybrał i powołał do kapłaństwa i nigdy nie opuścił. To był największy dar jaki w życiu otrzymał i który sobie najbardziej cenił. Święcenia otrzymał 11 czerwca 1938 roku w katedrze, w Poznaniu. Od 1 lipca 1938 roku rozpoczął posługę kapłańską w Wysocku Wielkim koło Ostrowa. W dniu święceń Chrystus przytulił każdego z nas do swego serca i dał nam swoją miłość, byśmy mocą tej miłości trwali i byśmy nigdy nie wątpili, że On jest z nami . Powiedziałem zatem we wspomnianej homilii : "To On dał Tobie i Twoim kolegom z Dachau nadzieję, że miłość jest większa od śmierci, od zła, od nienawiści, że usuwa lęk. .." Mogłeś też mocą tej miłości przytulać do swego serca kolegów, którzy odchodzili jeden po drugim i powtarzać z nimi : Jezu ufam Tobie. Wśród owych kolegów był między innymi bł. ks. Marian Konopiński, którego zaopatrzył na śmierć i był przy nim gdy skonał. Wiele razy do tego powracał w serdecznych rozmowach, które prowadziliśmy.

Po wojnie w 1948 roku został wikariuszem przy parafii pod wezwaniem Św. Anny w Poznaniu, a od 21 października 1948 roku proboszczem w Damasławie, Trębaczowie i Nowej Wsi Książęcej. Od 1 lipca 1955 roku w Ludomach. Tę parafię szczególnie pokochał i pracował tam z radością do 1978 roku. Towarzyszyli mu rodzice i siostra Eugenia. W 1974 roku przeszedł zawał i już nie odzyskał pełni sił.

Stąd 20 lipca 1978 roku Ksiądz Biskup Marian Przykucki zwolnił go z obowiązków i podziękował za sumienną pracę w diecezji i daninę cierpienia złożoną Bogu, Kościołowi, Ojczyźnie i Archidiecezji w latach wojny. Będąc na emeryturze, dopóki sił mu wystarczało służył w Parafii Św. Józefa i Św. Krzyża w Obornikach. Chętnie podejmował posługę rekolekcyjną. Odkąd zostałem proboszczem w 1991 roku zaprzyjaźniliśmy się jeszcze bardziej. Jeździłem z nim do Kalisza, do Św. Józefa, na coroczne spotkania księży z Dachau. Razem sprawowaliśmy eucharystię w jego domowej kaplicy, modliliśmy się za siebie. Szczególnie pamiętam ostatni Wielki Czwartek -wspólną eucharystię i wdzięczność Bogu, za to, że 63 letnie kapłaństwo umacniało moje 20 letnie. Często wspominał, że chce spocząć obok rodziców i siostry na ludomskim cmentarzu, pośród tych, których pokochał i dla których żył. W dniu 6 listopada 2001 roku wrócił do nich na zawsze.



Ks. Zbigniew Urny



»powrót do poprzedniej strony«


» Strona główna Serwisu Informacyjnego «