[powrót do poprzedniej strony]
Arcybiskup Metropolita
Poznański
Poznań, dnia 1 sierpnia 2006 r.
Abp Stanisław Gądecki
POWSTANIE WARSZAWSKIEPoznań, kościół Zbawiciela - 1 sierpnia 2006 r.
"Oczy moje wylewają łzy dzień i noc bez przerwy, bo wielki upadek dotknie Dziewicę,
Córę mojego ludu, klęska bardzo wielka. ... Jeśli pójdę do miasta - oto męki głodu!
... Spodziewaliśmy się pokoju, ale nie ma nic dobrego; czasu uleczenia - a tu przerażenie!
(Jr 14,17.18.19).
1.POWODY WYBUCHU POWSTANIA
Z jednej strony zbliżający się koniec okupacji niemieckiej wydawał się być kwestią niewielu miesięcy, mimo iż Niemcy trafnie szacowali problem, jaki stanowi dla nich miasto Warszawa. Blisko rok wcześniej - w połowie października 1943 r. - Hans Frank mówił, że w Generalnym Gubernatorstwie jest "jeden punkt, z którego pochodzi wszystko zło: to Warszawa. Gdybyśmy nie mieli Warszawy (...) nie mielibyśmy 4/5 trudności, z którymi musimy walczyć. Warszawa jest i pozostanie ogniskiem zamętu, punktem, z którego rozprzestrzenia się niepokój w tym kraju".
Z drugiej zaś strony parcie Armii Czerwonej na Zachód rodziło uzasadnione pytania o przyszłą autonomię i wolność Polski. Wcześniejsze próby AK opanowanie głównych ośrodków kraju jeszcze przed wkroczeniem Rosjan w ramach akcji "Burza" zakończyły się we Lwowie oraz Wilnie rozbrajaniem i mordowaniem oficerów podziemia. Tak więc, chociaż od strony militarnej powstanie było wymierzone przeciwko Niemcom, to jednak jego głównym celem była próba ratowania powojennej suwerenności, a nawet niepodległości Polski. Miało się to dokonać poprzez odtworzenie w stolicy Polski legalnych władz państwowych, będących naturalną kontynuacją władz przedwojennych. A to z kolei miało uniemożliwić narzucenie Polsce marionetkowych władz uzależnionych od Związku Radzieckiego, którego wojska właśnie zbliżały się do Warszawy. Tymczasem jednak granice Polski powojennej zostały już wcześniej ustalone na konferencji w Teheranie (28.11. - 1.12 1943), a ostatecznie po małych korektach - w Jałcie. Im bardziej Armia Czerwona zbliżała się do stolicy, tym niebezpieczeństwo zwasalizowania Polski stawało się coraz realniejsze. Zbrojne opanowanie Warszawy przez Armię Krajową zdawało się być wówczas ostatnią szansą odwrócenia zamiarów Stalina wobec Polski i całej Środkowo-Wschodniej Europy.
2.PRZEBIEG
Równy krok,
śmiały wzrok,
bruk aż drży -
Alejami, z paradą,
będziem szli defiladą,
z wolną Polską, co wstała z naszej krwi!
(Chłopcy silni jak stal)
Bohaterskie walki AK trwały 63 dni. W ich obliczu Reichsführer SS Heinrich Himmler wydał rozkaz: "Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią i w ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy".
Oddziały, które przybywały do Warszawy w celu tłumienia insurekcji rozpoczęły grabież i mordowanie ludności cywilnej. Od 5 do 12 sierpnia na Woli, Ochocie i w części dzielnic niezajętych bądź opuszczonych przez powstańców, wymordowano ok. 75 tys. cywilów. Oddziały SS i policji niemieckiej w masowych egzekucjach rozstrzeliwały wszystkich, bez względu na wiek, płeć czy zawód. Największe nasilenie eksterminacji nastąpiło w dniach 5 i 6 sierpnia, kiedy Niemcy zgładzili ok. 40 tys. ludzi. Zamordowanych palono na olbrzymich stosach. Polaków przymuszonych do kremacji zabitych, w większości rozstrzelano. Wtedy to Gruppenführer SS Heinz Reinefarth, jeden z dowódców tłumienia Powstania Warszawskiego, stwierdził, że nie ma dostatecznej ilości amunicji, aby zabić wszystkich Warszawiaków.
Oprócz lekarzy i sanitariuszek, którzy narażając własne życie ratowali cudze, wróg wymordował dużą liczbę zakonnic, zakonników i księży, nie tylko niosących posługę duszpasterską, lecz tylko udzielającym schronienia uciekinierom. Znana jest masakra ludności i zakonników w kościele św. Andrzeja Boboli na Mokotowie czy św. Klemensa na Woli, Sióstr Sakramentek na Nowym Mieście, szpitala św. Jana Bożego na Nowym Mieście, szpitala Sióstr Elżbietanek na Mokotowie i Nazaretanek na Czerniakowie.
W tym czasie dużym wsparciem dla sił powstańczych były - zapoczątkowane w nocy z 4/5 sierpnia 1944 r. - zrzuty zaopatrzenia, dokonywane przez samoloty RAF (łącznie 116 lotów) i Polskich Sił Powietrznych (97 lotów). Straty w tych misjach były bardzo duże (RAF stracił l9 maszyn, a Polacy - l5). Plany wahadłowych wypraw amerykańskich "Latających Fortec", mających po akcji lądować w bazach sowieckich, były długo torpedowane przez stronę sowiecką.
Do 10 września 1944 roku wojska sowieckie - stojące zaledwie kilka kilometrów od Warszawy - pozostawały całkowicie bierne, pozwalając niemieckim bombowcom bezkarnie niszczyć miasto. W sowieckiej propagandzie powstanie określano jako "awanturę", utrudniającą działania Armii Czerwonej.
Dopiero 10 września do działań przeciwko Niemcom w rejonie Warszawy przeszli Rosjanie. Nastąpiły zrzuty zaopatrzenia, a myśliwce sowieckie zaczęły przepędzać znad Warszawy niemieckie bombowce. To działanie skłoniło dowództwo AK do przerwania prowadzonych rozmów z Niemcami na temat kapitulacji. W zamian za to, przedłużające się walki wykrwawiły zarówno Niemców, jak i Polaków. W dniach 13-15 września wojska sowieckie oraz oddziały I Armii Wojska Polskiego wyparły siły niemieckie z prawobrzeżnej części miasta. Po zgodzie sowieckiej, 18 września zrzutu nad Warszawę dokonało 107 amerykańskich "Latających Fortec", które po akcji wylądowały na Ukrainie:
W sumie straty po stronie polskiej to 18 tys. zabitych i ok. 25 tys. rannych żołnierzy, oraz ok. 120-200 tys. ofiar cywilnych. Wśród zabitych przeważała młodzież, w tym ogromna większość warszawskiej inteligencji. Do niewoli dostało się ok. 15 tys. żołnierzy i oficerów wraz z naczelnym wodzem, generałem T. "Borem" Komorowskim. Po kapitulacji żołnierzy umieszczono w obozach jenieckich, ludność cywilną - w obozie przejściowym w Pruszkowie, skąd rozsyłano ją na tereny Generalnej Guberni lub kierowano do obozów pracy w Niemczech. Około 50 tys. wywieziono do obozów koncentracyjnych, a 150 tys. na przymusowe roboty do Rzeszy. Ok. 10 tysięcy małoletnich chłopców wywiezionych zamarzło - jak powiadają - w szczerym polu na Opolszczyźnie (Łambinowice/Lamsdorf).
W czasie walk zburzonych zostało ok. 25% zabudowy miasta, a po ich zakończeniu dalsze 35%. Wobec ok. 10% zburzonych podczas walk we wrześniu 1939 i 15% w wyniku powstania w getcie warszawskim, pod koniec wojny ok. 85% miasta leżało w gruzach. Zniszczony został wielowiekowy dorobek kulturalny i materialny.
"Oczy moje wylewają łzy
dzień i noc bez przerwy,
bo wielki upadek dotknie Dziewicę,
Córę mojego ludu"
(Jr 14,17).
3.OCENA
Jaki jest osąd o Powstaniu Warszawskim? Dawno temu, w niemieckiej telewizji oglądałem rocznicową audycję o Powstaniu Warszawskim, przeprowadzoną z niemieckimi uczestnikami tamtych walk. Ocena brzmiała jednoznacznie - Der polnische Verrat, tj. polska zdrada. Drugi wniosek brzmiał następująco: naród, który posyła dzieci na barykady nie jest godny przetrwania.
Wiemy, że do dzisiaj trwają także w Polsce polemiki tak co do znaczenia Powstania Warszawskiego, jak i co do jego rozpoczęcia i przebiegu. Przedmiotem sporów jest nie tylko ocena Powstania, ale i kwestia nieuchronności jego wybuchu.
Przez wiele lat - szczególnie do 1956 roku propaganda komunistyczna usiłowała przedstawić Powstanie jako nieodpowiedzialną decyzję, która spowodowała ogromne szkody, nie mając większego znaczenia militarnego.
Dzisiaj Powstanie jest oceniane krańcowo odmiennie. Przypomina się słowa Odezwy Rady Jedności Narodowej i Krajowej Rady Ministrów do narodu polskiego z 3 października1944 r.: "Powstanie Warszawskie postawiło ponownie w końcowej fazie wojny przed światem problem Polski, nie jako problem przetargów dyplomatycznych gabinetów, ale jako zagadnienie wielkiego narodu, walczącego krwawo i bezkompromisowo o wolność, całość i sprawiedliwość społeczną w życiu ludzi i narodów."
Niewątpliwie, Powstanie Warszawskie było największą bitwą w historii świata, stoczoną przez organizację podziemną z wojskami okupacyjnymi. Było najdonioślejszym i najbardziej dramatycznym dokonaniem Armii Krajowej. Nigdy przedtem ani potem nie nastąpił tak masowy a zarazem tak zorganizowany zryw patriotyczny w celu zachowania niepodległości. Było najdłuższym powstaniem wielkiego miasta w całej okupowanej w latach drugiej wojny światowej Europie. W ocenie władz niemieckich, najbardziej zażartą walką spośród prowadzonych od początku wojny, równie ciężką jak walki uliczne o Stalingrad (Heinrich Himmler do generałów niemieckich - 21 września 1944).
Przy ocenie Powstania Norman Davies stawia kilka zasadniczych tez:
1) Podjęta przez rząd polski i dowództwo AK decyzja o rozpoczęciu powstania była ryzykowna, ale ani bezpodstawna, ani karygodna. Wyglądało na to, że powstanie ma szanse powodzenia. Premier Mikołajczyk liczył na wielkich sojuszników, wierzył w zapewnienia Roosevelta o dobrych zamiarach Sowietów, w obietnice poparcia... Nie mógł wiedzieć, że polityka sojuszników była niespójna.
2) Powstanie stanowiło niesłychane osiągnięcie wojskowe. Armia Krajowa zdała egzamin wzorowo, prowadząc akcję powstańczą przeciw zawodowemu, silnie uzbrojonemu wojsku, walcząc 10 razy dłużej niż wydawało się to możliwe generałom. Zadając Niemcom straty równe własnym i zmuszając dowództwo niemieckie do zgody na honorową kapitulację.
3) Tragedii cywilów nie dało się przewidzieć. Przeciwnie, dowództwo powstania bało się, że cywile mogą masowo cierpieć, w wypadku gdy garnizon niemiecki nie zostanie zaatakowany, ponieważ wtedy bitwa frontowa między Armią Czerwoną i Wehrmachtem toczyłaby się właśnie na terenie Warszawy.
4) Główną przyczyną upadku Powstania była nieudolność koalicji alianckiej, która mając 9 tygodni do dyspozycji, nie potrafiła zorganizować wspólnej akcji. W jakimś sensie, każda strona ma swój udział w tej klęsce koordynacyjnej - Polacy, i Brytyjczycy, i Amerykanie, i Sowieci. Zasadniczym pytaniem nie jest: "dlaczego powstańcy nie zdołali osiągnąć swoich celów?" Zasadnicze pytanie brzmi: "dlaczego w ciągu dwóch miesięcy wahań i deliberacji zwycięscy alianci nie zorganizowali pomocy?" Wydaje się, że nieszczęściem Polaków było to, iż byli znienawidzeni przez Rosjan i Niemców, oraz że przyglądała im się obojętnie większość zachodnich aliantów.
Mimo tego, dzięki wspaniałej spuściźnie Powstania Warszawskiego, Polacy nigdy, nawet w najciemniejszych godzinach komunistycznego terroru, nie utracili wolności do końca. Przegrana bitwa ocaliła zdrowego ducha narodu.
Nie grają nam surmy bojowe
ni werble do szturmu nie warczą,
nam przecież te noce sierpniowe
i prężne ramiona wystarczą.
(Marsz Mokotowa)
4.DZISIAJ
Dzisiaj nie wystarczy już pamięć o heroizmie tamtych powstańców. Nie wystarczy myśl o tym, że Warszawiacy są dumni ze swojego czynu i cieszą się, że Polska pamięta o ich bohaterstwie. Dzisiaj należy patrzeć w przyszłość. Czystość naszych intencji trzeba dzisiaj potwierdzać tym, czego wówczas zabrakło, tj. solidarnością z ofiarami nowych konfliktów i wojen, które toczą się na naszych oczach. W tym duchu papież Benedykt XVI - 30 lipca w Castel Gandolfo przed modlitwą Anioł Pański - wezwał do natychmiastowego przerwania działań zbrojnych na Bliskim Wschodzie i na całym świecie oraz do modlitw w intencji pokoju. Zachęcał też do spieszenia z pomocą ofiarom wojen i konfliktów. "W Imię Boga zwracam się do wszystkich odpowiedzialnych za tę spiralę przemocy o natychmiastowe złożenie broni po każdej stronie!...Ludzi dobrej woli proszę o kontynuowanie i zwiększenie pomocy humanitarnej dla mieszkańców tych ziem, tak bardzo doświadczonych i potrzebujących."
Niesprawiedliwości, nadmierne nierówności w porządku gospodarczym lub społecznym, zazdrość, podejrzliwość i pycha, które szkodliwie szerzą się między ludźmi i narodami, ciągle będą zagrażać pokojowi. Ludziom, o ile są grzeszni, zawsze zagraża będzie niebezpieczeństwo wojny. Jeśli jednak - zespoleni w miłości - przezwyciężą grzech, to i gwałty zostaną przezwyciężone. W tej sytuacji trzeba umacniać chwiejnych słowami Ewangelii: "Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego" (Mt 13,38-43).
»powrót do poprzedniej strony« |